Czy warto inwestować w pozycjonowanie?
Tytuł tego materiału jest trochę clickbaitowy — i trochę taki miał być.
Nie mam jednak zamiaru przekonywać Cię, że musisz robić pozycjonowanie, bo inaczej Twoja firma zniknie.
Chcę pokazać Ci kilka prostych przykładów, które pozwolą Ci samodzielnie ocenić, czy SEO ma sens w przypadku Twojego biznesu, czy może nie jest to kanał, w który warto inwestować.
Będziemy bazować przede wszystkim na tym, jak sami zachowujemy się jako klienci.
Na tej podstawie będziesz mógł wyciągnąć własne wnioski.
Jak klient szuka produktu w Google?
Weźmy prosty przykład.
Załóżmy, że mamy wiosnę, chcemy spędzać więcej czasu aktywnie i dochodzimy do wniosku, że przydałby nam się rower.
Jeżeli nasza wiedza na temat rowerów jest na poziomie początkującym, prawdopodobnie zaczniemy dokładnie tak, jak większość klientów — od Google.
Możemy wpisać na przykład:
„rower górski”.
Na tym etapie dopiero zaczynamy się rozglądać.
Chcemy sprawdzić:
- ile kosztują takie rowery,
- jakie modele są dostępne,
- na co warto zwrócić uwagę,
- jakie marki warto brać pod uwagę.
W wynikach wyszukiwania zobaczymy reklamy oraz wyniki organiczne, ale z perspektywy klienta jest to dopiero początek procesu zakupowego.
Po wpisaniu tak ogólnego hasła prawdopodobnie jeszcze niczego nie kupimy. Dopiero zaczynamy zdobywać wiedzę.
Klient zaczyna się edukować
Wraz z kolejnymi wyszukiwaniami zaczynamy rozumieć, czego właściwie potrzebujemy i w jakim budżecie chcemy się poruszać.
Możemy więc wpisać kolejne zapytanie: „jaki rower wybrać do 5000 zł?”
To już zupełnie inny etap.
Wiemy, że rower nie będzie kosztował 200 czy 300 zł. Mamy określony budżet i zaczynamy szukać kogoś, kto pomoże nam dokonać właściwego wyboru. Jeżeli jesteśmy laikami i nie mamy znajomego, który zna się na rowerach, zaczynamy czytać poradniki, oglądać testy, recenzje i materiały na YouTube.
W wynikach Google możemy trafić na przykład na artykuł producenta, który wyjaśnia:
- na co zwrócić uwagę przy wyborze roweru,
- jakie parametry mają znaczenie,
- jakie modele warto rozważyć,
- czym różnią się poszczególne rozwiązania.
Taki artykuł niekoniecznie ma sprzedać rower od razu. Najpierw ma wyedukować potencjalnego klienta.
I właśnie tutaj zaczynamy widzieć jedną z ról pozycjonowania: Możemy tworzyć treści, które odpowiadają na pytania klientów, pomagają im podjąć decyzję i jednocześnie sprawiają, że trafiają właśnie na naszą stronę.
Od ogólnego pytania do konkretnego produktu
Załóżmy teraz, że przejrzałem kilka artykułów, obejrzałem recenzje na YouTube i wiem już zdecydowanie więcej.
Mam określony budżet i wybrałem konkretny model roweru. Wracam więc do Google i tym razem wpisuję już nazwę konkretnego modelu.
To jest zupełnie inny klient niż osoba, która chwilę wcześniej wpisywała tylko „rower górski”.
Taki użytkownik prawdopodobnie:
- wie już, czego chce,
- zrobił wcześniejszy research,
- zna orientacyjną cenę,
- porównuje sklepy,
- zastanawia się, gdzie dokonać zakupu.
Jest więc bardzo blisko podjęcia decyzji zakupowej.
I teraz pojawia się najważniejsze pytanie: czy Twoja firma znajduje się w wynikach wyszukiwania w momencie, w którym klient jest gotowy kupić?
Jeżeli Cię tam nie ma, potencjalny klient może nawet nie wiedzieć, że może dokonać zakupu właśnie u Ciebie.
Oczywiście możesz pozyskiwać klientów z poleceń, przez handlowców, social media czy inne kanały, ale wyszukiwarka daje możliwość dotarcia do ludzi, którzy sami aktywnie szukają konkretnego produktu lub usługi.
Jak SEO działa w lejku marketingowym?
Żeby lepiej to zobrazować, warto odwołać się do klasycznego lejka marketingowego.
W dużym uproszczeniu możemy podzielić go na trzy części:
- TOFU — Top of the Funnel,
- MOFU — Middle of the Funnel,
- BOFU — Bottom of the Funnel.
TOFU — góra lejka
Na samej górze znajdują się osoby, które mogą dopiero pierwszy raz zetknąć się z naszym produktem lub marką. Być może zobaczyły reklamę, gdzieś o nas usłyszały albo natknęły się na naszą firmę w mediach społecznościowych.
Nie oznacza to jeszcze, że aktywnie poszukują rozwiązania.
MOFU — środek lejka
W środku lejka znajdują się osoby, które zaczynają już samodzielnie szukać informacji.
W naszym przykładzie byłyby to zapytania takie jak:
- „rower górski”,
- „jaki rower wybrać?”,
- „jaki rower do 5000 zł?”.
Klient wie już, że czegoś potrzebuje, ale nadal chce się dowiedzieć, jakie rozwiązanie będzie dla niego najlepsze.
I właśnie tutaj bardzo dobrze mogą działać odpowiednio przygotowane treści:
- artykuły blogowe,
- poradniki,
- rankingi,
- porównania,
- odpowiedzi na najczęstsze pytania klientów.
W każdej branży mogą to być inne tematy.
Przykładowo:
- ile powinien kosztować remont,
- ile kosztuje wykonanie szafy na wymiar,
- jaki materiał najlepiej wykorzystać,
- jak wybrać odpowiedni produkt,
- na co zwrócić uwagę przed zakupem.
To treści, które pomagają klientowi się edukować, a jednocześnie pozwalają mu trafić na Twoją firmę.
BOFU — dół lejka
Na samym dole znajdują się klienci, którzy wiedzą już bardzo dokładnie, czego szukają. To właśnie osoba, która wpisuje nazwę konkretnego produktu, modelu albo bardzo sprecyzowaną usługę. Mogą to być również zapytania zawierające słowo „cena”.
Taka osoba może już wiedzieć, czego potrzebuje i po prostu porównuje dostępne opcje oraz ceny.
Z perspektywy przedsiębiorcy jest to niezwykle wartościowy ruch, ponieważ nie musimy przekonywać klienta, że w ogóle potrzebuje danego produktu.
On już sam go szuka.
Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa pozycjonowanie?
SEO może działać zarówno na etapie edukowania klienta, jak i wtedy, kiedy znajduje się on bardzo blisko zakupu. Możemy tworzyć treści odpowiadające na jego pytania, a jednocześnie pozycjonować podstrony konkretnych produktów i usług.
Dzięki temu potencjalny klient może zetknąć się z naszą firmą na kilku różnych etapach podejmowania decyzji.
Co najważniejsze — użytkownik sam podejmuje próbę znalezienia produktu lub usługi. Nie musimy zmuszać go do zainteresowania się ofertą. Musimy przede wszystkim pojawić się tam, gdzie już jej szuka.
Google Ads czy pozycjonowanie?
Jeżeli chcemy docierać do osób wyszukujących produkty lub usługi w Google, jednym z podstawowych wyborów są reklamy Google Ads oraz wyniki organiczne, czyli między innymi działania SEO.
Google Ads mają dużą zaletę: mogą zacząć działać stosunkowo szybko. Jeżeli dysponujemy odpowiednim budżetem i właściwie przygotujemy kampanię, możemy stosunkowo szybko pojawić się w wynikach wyszukiwania. Można to trochę porównać do licznika przedpłatowego: dopóki go zasilamy, mamy prąd. Kiedy przestajemy — prądu nie ma.
Podobnie jest z reklamami.
Kiedy przestajemy finansować kampanię, przestajemy również kupować ruch.
Pozycjonowanie działa inaczej.
Wymaga czasu, ponieważ widoczności organicznej nie buduje się z dnia na dzień. Jednocześnie wiele wykonanych działań pozostaje na stronie.
Może to być między innymi:
- stworzony artykuł,
- rozbudowana podstrona ofertowa,
- poradnik,
- optymalizacja strony,
- treści odpowiadające na pytania klientów.
Taki materiał może nadal pracować i sprowadzać użytkowników również później.
Przykład z branży odzieży sportowej
Żeby pokazać skalę na konkretnym przykładzie, spójrzmy na jednego z naszych klientów działającego w branży odzieży termoaktywnej i sportowej.
Firma pozycjonuje się między innymi na hasła związane z bielizną termoaktywną damską i męską. Według analizowanego narzędzia strona generuje obecnie około 27 000 odwiedzin miesięcznie z wyników organicznych.
Narzędzie pokazuje również tak zwany ekwiwalent Google Ads.
Analizuje frazy, z których pochodzi ruch, sprawdza przybliżone stawki za kliknięcia w reklamach i na tej podstawie szacuje, ile kosztowałoby pozyskanie podobnego ruchu poprzez Google Ads.
W tym przypadku narzędzie wskazuje około 8300 zł miesięcznie.
Klient przeznacza na współpracę SEO mniej niż 10% tej kwoty.
Oczywiście nie oznacza to, że ruch z SEO i Google Ads można porównać jeden do jednego.
Pokazuje jednak pewną skalę i potencjalną wartość widoczności, którą udało się zbudować.
Przykład z branży jubilerskiej
Drugi przykład pochodzi z zupełnie innej branży — jubilerskiej.
W tym przypadku analizowana strona osiąga około 23 000 odwiedzin miesięcznie.
Według narzędzia uzyskanie podobnego ruchu za pomocą reklam wiązałoby się z wydatkiem rzędu około 22 000 zł miesięcznie.
Również w tym przypadku budżet przeznaczany przez klienta na SEO stanowi mniej niż 10% wskazanego ekwiwalentu reklamowego.
Te przykłady pokazują przede wszystkim, że przy odpowiednio prowadzonych działaniach SEO może stać się bardzo wartościowym źródłem ruchu.
SEO potrzebuje czasu
Nie oznacza to oczywiście, że pozycjonowanie zacznie przynosić podobne wyniki od razu.
SEO potrzebuje czasu, żeby się rozkręcić.
Trzeba również mieć świadomość, że sama branża SEO nie zawsze cieszy się najlepszą opinią. Dlatego nie chodzi o to, żeby wybrać przypadkową firmę i po prostu podpisać umowę na pozycjonowanie.
Warto znaleźć firmę, która:
- ma konkretny pomysł na Twój biznes,
- potrafi wyjaśnić plan działań,
- rozumie Twoją ofertę,
- potrafi określić, na jakie zapytania warto budować widoczność,
- jest w stanie jasno przedstawić, co chce zrobić i dlaczego.
Jeżeli zastanawiasz się, jak wybrać firmę, która będzie prowadziła dla Ciebie SEO, sprawdź również nasz materiał o tym, po czym poznać dobrą ofertę SEO.
Co się stanie, jeśli nie będzie Cię w Google?
Wróćmy na chwilę do przykładu z rowerem.
Nikt nie zmusił mnie do wpisania konkretnego zapytania w Google. Sam doszedłem do wniosku, że chcę kupić rower.
Równie dobrze mógłby to być:
- telewizor,
- blender,
- mebel,
- usługa remontowa,
- usługa księgowa,
- dowolny inny produkt lub usługa.
Jako potencjalny klient sam zaczynam szukać rozwiązania.
Jeżeli Twojej firmy nie ma w momencie, w którym wpisuję takie zapytanie, mogę po prostu nie dowiedzieć się o jej istnieniu.
Oczywiście polecenia są świetnym źródłem klientów i praktycznie każda firma chciałaby mieć ich jak najwięcej. Problem w tym, że w pewnym momencie ich liczba może być ograniczona.
SEO daje możliwość systematycznego budowania kolejnego źródła pozyskiwania klientów.
Czy SEO ma sens w Twojej branży?
Nie chodzi więc o to, żeby uznać, że każda firma bez wyjątku musi natychmiast inwestować w pozycjonowanie.
Warto jednak sprawdzić:
- czy istnieje popyt na Twoje produkty lub usługi w Google,
- czego szukają potencjalni klienci,
- jakie pytania zadają przed zakupem,
- jakich konkretnych produktów i usług szukają,
- kto obecnie pojawia się na te zapytania w wynikach wyszukiwania.
Jeżeli klienci aktywnie szukają tego, co oferujesz, warto przynajmniej przeanalizować, czy widoczność w Google może być dla Ciebie wartościowym kanałem sprzedaży.
Podsumowanie
SEO działa przede wszystkim dlatego, że odpowiada na zachowanie, które jako klienci wykonujemy naturalnie. Kiedy czegoś potrzebujemy, często otwieramy Google i zaczynamy szukać.
Najpierw wpisujemy ogólne zapytania, potem zaczynamy się edukować, porównujemy dostępne rozwiązania, a w końcu szukamy konkretnego produktu, usługi albo ceny.
Pozycjonowanie daje możliwość pojawienia się przed potencjalnym klientem na różnych etapach tej drogi.
Jeżeli Twojej firmy tam nie będzie, potencjalny klient może po prostu wybrać firmę, która w wynikach wyszukiwania się pojawiła. Dlatego warto przynajmniej sprawdzić, jak wygląda potencjał SEO w Twojej branży i na tej podstawie podjąć świadomą decyzję, czy chcesz rozwijać ten kanał.
Wybór oczywiście należy do Ciebie.




